Transport szkolny w południowej części Kraju Basków: przymusowe przejście na regularne linie autobusowe (TER) nie jest dobrze odbierane

Rodzice z Hendaye, Biriatou i Urrugne zjednoczyli się w piątek, 29 sierpnia, aby potępić „porażkę” w publicznym systemie transportu szkolnego. Oprócz problemów organizacyjnych, martwią się o bezpieczeństwo swoich dzieci.
Od poniedziałku, 1 września, wielu uczniów szkół średnich i gimnazjów w południowej części Kraju Basków będzie zmuszonych do korzystania z regularnych linii autobusowych Txik Txak zamiast autobusów szkolnych, aby wrócić do szkoły w Saint-Jean-de-Luz. Ta sytuacja, która niepokoi rodziców, została ujawniona elektronicznie w środku tygodnia rodzinom, które się tego nie spodziewały. Po szoku mieszkańcy Hendaye, Biriatou i Urrugne postanowili zjednoczyć się, aby jednym głosem wyrazić swoje niezadowolenie.
Pierwsze spotkanie zaplanowano na piątkowe popołudnie pod wiaduktem autobusowym w Urrugne. Grupa jednogłośnie poruszyła kwestię bezpieczeństwa swoich dzieci, zarówno dziewczynek, jak i chłopców, z których najmłodsze ma zaledwie 11 lat. Zdecydowanie domagali się niezwłocznego zaproponowania im bezpiecznego rozwiązania w zakresie transportu.
Do małej grupy, która przeprowadziła wywiad z „Sud Ouest”, dołączyli rodzice, którzy otrzymali tę samą odpowiedź od związku zawodowego transportu publicznego. Ostrzeżeni przez znajomych lub w ostrzeżeniu opublikowanym kilka godzin wcześniej na grupie Hendaye na Facebooku, wszyscy wyjaśnili, że złożyli wnioski o transport szkolny na czas, przed 2 sierpnia. „W moim przypadku otrzymałam potwierdzenie odbioru 7 lipca z informacją, że mój wniosek jest rozpatrywany. I od tamtej pory nic” – mówi jedna z bardzo rozgniewanych matek.
Gniew narasta, biorąc pod uwagę liczne „wpadki” z zeszłego roku. Długo oczekiwane odpowiedzi zostały wysłane i odebrane w czwartek, 28 sierpnia. Związek zawodowy pracowników transportu publicznego nie mówi im, że ich dzieci pozostaną na peronie, ale że powinny wsiąść do regularnych linii Txik Txak. A jeśli to się nie uda, do pociągów TER. „Musimy się zorganizować na poniedziałek. Wyobrażacie sobie? Jak to zrobimy?” – wściekają się.
„Nieodpowiednie rozwiązania”Proponowane rozwiązania są, ich zdaniem, „całkowicie nieodpowiednie”. Przede wszystkim dlatego, że narażałyby dzieci na ryzyko nieprzyjemnych spotkań z dorosłymi. Inni myślą o ryzyku wypadków w przypadku hamowania, jeśli będą zmuszeni podróżować na stojąco. „Dochodzi do tego problem autobusów, które nie zatrzymują się lub odmawiają wpuszczenia pasażerów, ponieważ są już przepełnione” – narzekają ludzie pod wiaduktem.
W odpowiedziach delegata zauważa się również pewną niespójność. Przedstawiono przykład ucznia szkoły średniej w Chantaco. Aby dotrzeć do szkoły każdego ranka o 8:30, nastolatek musiałby wybrać między jazdą autobusem szkolnym linią 140 o 6:37, co oznaczałoby bardzo wczesny przyjazd. Albo jazdą linią 4 o 7:00, ośmiominutowym spacerem, a następnie dotarciem do szkoły rowerem, korzystając z wypożyczalni Pony. „Jest to napisane dokładnie tak, jak w odpowiedzi Txika Txaka” – narzekają jego rodzice.
Zdeterminowani, by dać wyraz swoim poglądom, ci, którzy pozostali na linii 140, wielokrotnie dzwonili do wyznaczonego organu, ale nie udało im się z nikim skontaktować. „To tym bardziej niezrozumiałe i niedopuszczalne, że pisemnie poinformowano nas, że gwarantują transport szkolny pod warunkiem rejestracji przed 2 sierpnia, co wszyscy uczyniliśmy. Ani razu nie wspomniano o wyborze na podstawie daty napływu wniosków ani o ograniczonej liczbie miejsc” – zauważa inna matka.
W żadnym momencie nie było mowy o wyborze kandydatów na podstawie daty wpływu zgłoszeń ani o ograniczonej liczbie miejsc.Kwestia sprawiedliwości
Zapytany po południu o przymusowe przeniesienie uczniów na regularne trasy, przedstawione w Urrugne jako „porażka” delegata, dyrektor związku zawodowego ds. mobilności, Fabien Duprez, próbował przypomnieć o ramach prawnych wykonywania tej delegacji. Ramy te, jak wyjaśnił, nakładają obowiązek organizacji transportu szkolnego dla uczniów szkół średnich i gimnazjów wyłącznie na obszarach nieobsługiwanych przez regularne trasy.
Zbyt długo czekaliśmy z wysłaniem odpowiedzi, musimy w tej sprawie przyznać się do winy
Rozumiejąc niezadowolenie rodziców, Fabien Duprez zauważa, że spośród 18 000 dzieci dowożonych do wszystkich szkół w Kraju Basków, około 7000 korzysta z regularnych tras każdego dnia. „I tak jest w większości miejsc we Francji, bez żadnych problemów” – zauważa. Przedstawiciel ds. mobilności przyznaje jednak, że odpowiedzi zostały wysłane zbyt późno, zaledwie cztery dni przed rozpoczęciem roku szkolnego.
„Czekaliśmy zbyt długo i musimy przeprosić. Innym problemem z Biegunem Południowym Kraju Basków jest to, że transport szkolny prowadzimy równolegle z regularnymi trasami. Oczywiście rodzi to pytanie o sprawiedliwość między nimi” – wyjaśnia.
„To wynik specyficznej historii tego obszaru, który do 2016 roku nie był obsługiwany przez Hego Bus, a także konsekwencja trudności w rekrutacji kierowców autobusów szkolnych. Ale to nie jest satysfakcjonujące. Powinniśmy byli zrobić wszystko, co w naszej mocy” – przyznaje, nie cofając jednak podjętej decyzji „domyślnie”.
195 uczniów szkół średnich i 125 uczniów szkół średnich z południa Kraju Basków odczuwa skutki zmiany tras na regularne. I to nie tylko w Hendaye, Biriatou i Urrugne.
SudOuest